Szukaj   Tematy   
  Załóż konto Strona główna  ::  Tematy  ::  Twoje konto  ::  Top 10  ::  Galeria  ::  Kontakt
:: Behawioryści ::

Andrzej Chmielewski

Remigiusz Cichoń

Małgorzata Dziubińska

Anna Maria Gęsik

Mikołaj Hohensee

Joanna Iracka

Agnieszka Janeczek

Edyta Karakliumis

Jagna Kudła

Krzysztof Michalak

Dagmara Mieszkis-Święcikowska

Joanna Ogińska-Czaja

Katarzyna Oręziak

Witold Pusz

Aleksandra Słyk-Przeździecka

Marek Stroba

Dorota Sumińska

Agata Szydłowska-Dejko

Jarosław Wardęszkiewicz

Małgorzata Wiśniewska

Małgorzata Żabicka


:: Książki ::

Książki o psach i kotach


:: Aktualnie on-line ::
Aktualnie jest 19 gość(ci) i 2 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

:: Szukaj ::



:: Nasze banery ::
Jeśli chcesz umieścić nasz baner na swoich stronach, wybierz jedną z propozycji i wklej odpowiedni kod html

Jagna Kudła
lekarz weterynarii

W latach 1998-2004 studiowałam medycynę weterynaryjną na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej SGGW w Warszawie. W 2004 roku uczestniczyłam w międzynarodowym kursie "Veterinary Public Health 2004" w Utrechcie, którego jeden z modułów obejmował tematykę z zakresu dobrostanu zwierząt. We wrześniu 2005r. ukończyłam kurs "Behavioural Medicine I" w Mediolanie, organizowany przez European School for Advanced Veterinary Studies. Od tamtej pory, w ramach ogólnej praktyki lekarskiej zajmuję się również terapią zaburzeń zachowania u psów i kotów.


W maju 2006 roku rozpoczęłam pisanie pracy doktorskiej p.t. "Przyczyny zachowań agresywnych u starych psów na podstawie badań w wybranych lecznicach i klinikach weterynaryjnych w Warszawie". Aktywnie angażuję się w popularyzowanie zawodu lekarza weterynarii zajmującego się terapią zaburzeń zachowania zwierząt. Nawiązałam stałą współpracę z Magazynem Weterynaryjnym oraz miesięcznikiem "Kocie Sprawy". Współpracuję także ze Stowarzyszeniem Ekologiczno-Kulturalnym "Klub Gaja", czynnie angażującym się m.in. w obronę praw zwierząt oraz z Fundacją Azylu Pod Psim Aniołem.
Terapią zaburzeń zachowania psów i kotów zajmuję się przyjmując pacjentów w Klinice Małych Zwierząt SGGW w Warszawie oraz w Lecznicy Zwierząt przy ul Modzelewskiego 23a.



Rozmowa z lek. wet. Jagną Kudłą na temat lęku lokomocyjnego u naszych czworonogów:

Czym lęk lokomocyjny różni się od choroby lokomocyjnej?
U psów i kotów zdecydowanie częściej spotykamy się z lękiem lokomocyjnym. Jest on zwykle związany z brakiem odpowiedniej socjalizacji zwierzęcia. Jeśli kocię (do 9 tygodnia życia) lub szczenię (do 12 tygodnia) nie będzie przyzwyczajone do jazdy samochodem lub innymi środkami transportu, może bać się tego w przyszłości. Zwłaszcza w przypadku kotów duże znaczenie mają ich wrodzone mechanizmy ostrzegawcze, które informują o potencjalnym niebezpieczeństwie. Widok przesuwającego się obrazu za oknem i odczuwanie wstrząsów w czasie jazdy to dla nich znak, że dzieje się coś złego (np. trzęsienie ziemi). Z kolei zapach spalin mogą zinterpretować jako pożar i sygnał, że trzeba uciekać. Natomiast przyczyną choroby lokomocyjnej jest nadmierne pobudzenie znajdującego się w uchu wewnętrznym błędnika wskutek poruszania się pojazdu. Zwierzę cierpiące na tę chorobę jest zwykle w trakcie jazdy spokojne lub wręcz apatyczne, ponieważ odczuwa mdłości (z tego powodu może się też ślinić).

Jakie objawy mogą sugerować lęk lokomocyjny?
Zwierzak często okazuje zdenerwowanie już na samo słowo "samochód". W ten sposób może również reagować na przygotowywanie się do wyjazdu (bywa to związane także z lękiem separacyjnym). Zbliżając się do samochodu, pies zaczyna trząść się i ziać. Czasami opiera się przed wejściem do pojazdu. To, że koty miauczą zaraz po zamknięciu w transporterze wynika zwykle z tego, że kojarzą klatkę z wizytą u lekarza weterynarii, co tylko pogłębia problem. W trakcie jazdy do powyższych objawów mogą dołączyć: ślinienie, wymioty, a także biegunka i oddawanie moczu. Są to symptomy pobudzenia układu autonomicznego na skutek silnego stresu.

Jak powinna wyglądać wczesna socjalizacja młodego zwierzaka z jazdą samochodem?
Socjalizację maluchów powinien rozpocząć hodowca jeszcze zanim odda je nowym właścicielom. Tzw. wrażliwy okres u szczeniąt rozpoczyna się w wieku 3 tygodni, u kociąt nieco wcześniej – w okolicy 2 tygodnia życia. Od tego czasu można już przyzwyczajać je do kontaktu z człowiekiem, a następnie do różnych środków transportu. Istotne jest, żeby doznania związane z podróżą były dla nich pozytywne. Najpierw trzeba zapoznać szczeniaka z wyglądem i zapachem nieuruchomionego pojazdu. Potem możemy posadzić go wewnątrz samochodu i tam nagrodzić smakołykami i pieszczotami. Następny etap polega na oswajaniu pieska z dźwiękiem silnika. Gdy zachowuje się spokojnie, możemy zabierać go na krótkie wycieczki. Pamiętajmy, żeby po takiej podróży zawsze go nagrodzić i wyjść z nim na spacer. W przypadku kociąt najlepszym rozwiązaniem jest wczesne i stopniowe przyzwyczajanie ich do transportera. Ważne, by czuły się w nim bezpiecznie i uznawały go za dobrą kryjówkę.

Jaka jest różnica w przeżywaniu lęku lokomocyjnego między psami i kotami?
Koty w porównaniu z psami bardziej reagują na bodźce, które w ich rozumieniu mogą oznaczać zagrożenie. Są również zwierzętami terytorialnymi. Po przeniesieniu w nowe miejsce mogą odczuwać stres, zwłaszcza gdy przebywa w nim inny kot. Trzeba się dobrze zastanowić zanim zabierzemy je ze sobą na dalekie wakacje. Jednak niektóre koty bardziej niż podróż przeżywają rozłąkę z właścicielem i w takich sytuacjach decyzja o tym, czy z nimi wyjeżdżać, jest trudna. Jeśli chodzi o psy, zdecydowanie lepiej zabierać je ze sobą.

Czy to prawda, że nadmierne uspokajanie pupila w czasie podróży samochodem pogarsza jedynie jego lęk?
Tak. Mówienie do spanikowanego zwierzaka "dobry piesek" nagradza go za okazywany lęk. Gdy przytulamy go i pocieszamy, dajemy sygnał, że rzeczywiście coś się dzieje i należy się bać. Błędem jest też wyciąganie kota z transportera w czasie jazdy i uspokajanie go na kolanach. W ten sposób nieświadomie wzmacniamy niepożądane zachowania i osiągamy skutek odwrotny od zamierzonego. Reagowanie złością również pogłębia strach. Jeśli pupil nie choruje, zostawmy go w spokoju. Po przyjeździe zapewnimy mu odpoczynek.

W jaki sposób pomóc pupilowi, który źle znosi podróże samochodem?
Jeśli przyczyną wymiotów u psa lub kota jest choroba lokomocyjna, skutecznym sposobem jest użycie środka zawierającego dimenhydrinat (Aviomarin). Należy go podać nie później niż na godzinę przed planowaną podróżą. Decyzję tę trzeba wcześniej skonsultować z lekarzem weterynarii. Można również zastosować preparaty zawierające kocie lub psie feromony. Łagodzą one objawy choroby i lęku lokomocyjnego. Są dostępne w formie sprayu, który rozpyla się w kabinie przed i w trakcie podróży. Po dotarciu na miejsce mamy także możliwość włączenia do gniazdka dyfuzora emitującego feromony, które skutecznie uspokajają zwierzaka w nowym otoczeniu.

Rozmawiała Natalia Gierymska






Artykuły i rozmowy:



Listy do behawiorysty:

Mam 4-letniego kota (niekastrowanego) i 12-letniego psa. Kiedy maleńki kot został przyniesiony do domu, pies się nim opiekował. Wychowały się razem i często wspólnie się bawiły. Niestety od pewnego czasu kot systematycznie atakuje psa. Gdy coś go zaboli i piśnie, kot natychmiast się na niego rzuca. Szybko rozdzielam zwierzaki, jednak kot ponawia ataki. Spryskiwanie go wodą pomaga tylko na chwilę. Obawiam się, że kiedy pies z wiekiem zacznie częściej popiskiwać, kot go zamęczy. Jak zaprzestać takich reakcji u kota?
Zachowanie kota przypomina opis agresji łowieckiej. Wysoki dźwięk może mu się kojarzyć z piskami wydawanymi przez gryzonie, na które koty polują w naturze. Może on również po prostu drażnić kota. Takie reakcje kwalifikują się do leczenia farmakologicznego. Konieczna jest także terapia behawioralna. Gdy nie jesteśmy w stanie wyeliminować ze środowiska kota bodźca wyzwalającego agresję, stosuje się tzw. odwrażliwianie (desynsytyzację). Polecam udać się na wizytę do lekarza weterynarii specjalizującego się w terapii zaburzeń zachowania zwierząt. Zanim jednak do niej dojdzie, proszę uniemożliwiać kotu ataki na psa, np. przez zamykanie drzwi, lub w ostateczności - zarzucenie na niego prześcieradła. Podczas Pańskiej nieobecności zwierzęta powinny przebywać w oddzielnych pomieszczeniach. Każdy atak wzmacnia agresywne zachowanie kota, podobnie jak branie go na ręce, krzyczenie lub spryskiwanie wodą. Jeśli jest Pan w stanie przewidzieć atak kota, proszę odwracać jego uwagę ulubioną zabawą. Ważny jest także dobrze zaplanowany plan dnia. Powinien się w nim znaleźć czas na codzienną zabawę z kotem imitującą polowanie.

lek. wet. Jagna Kudła


Mam problem ze swoim kotem...
ma 9 tygodni i choć jest kochany to już mam go dosyć z 3 powodów. Cały czas miauczy (ostentacyjnie próbuje zwrócić na siebie uwagę i sprowokować mnie do ciągłej zabawy). W nocy gdy ja chcę iść spać on urządza sobie wielkie polowanie... niestety na mnie. Goni stopy, drapie po twarzy i po głowie, próbuje łapać moje mrugające oczy. Zamykam go wtedy w łazience, ale dla mnie oznacza to tylko tyle, że jest bezpiecznie, za to bardzo głośno, bo on cały czas miauczy). Gdy wychodzę do pracy, on wyje jak opętany. Wyobrażam więc sobie jakie miny mają przez te 8 godzin sąsiedzi skazani na koncert kocich lamentów. Co mam robić? Chciałbym tylko, aby po pierwsze w nocy on pozwalał mi spać (może spać ze mną, ale niech jest grzeczny), po drugie: znosił moje wyjścia z domu, bo jak na razie nawet wyjście po chleb kończy się wielkim lamentem.
Proszę o pomoc.
Piotr M.

Taka nadpobudliwość, choć męcząca, nie jest niczym niezwykłym u 9 tygodniowego kocięcia. Może oczywiście wynikać z nieprawidłowo przebiegającej wczesnej fazy socjalizacji - np. niedostatecznego kontaktu z matką lub rodzeństwem (lub przeciwnie), ale na podstawie dotychczasowych informacji nie jestem w tanie tego stwierdzić. Należy też wziąć pod uwagę zmianę miejsca pobytu zwierzęcia i rozłąkę z matką - jest to niewątpliwie ogromny stres dla malucha, a więzy z matką zastąpił on więzią z Panem - stąd ta rozpacz, gdy wychodzi Pan z domu. Nie zmienia to jednak faktu, że większość kociąt w tym wieku to małe diablątka i należy jedynie uzbroić się w cierpliwość. To, co może i powinien Pan jednak zrobić bez względu na przyczynę zachowania kotka, to:
  • dostarczyć kotu zabawki - na przykład zwykłe kartonowe pudełka, zabawki do imitacji polowania; na noc proszę zostawić mu odsłonięte okno i dodatkowe pudło do zabawy - godziny 22-23 i 3-4 w nocy to naturalne pory polowania u kotów.
  • nie pozwalać na polowanie na ludzi - gdy tylko zaczyna gryźć w rękę lub nogę proszę syknąć na niego, tak jak to robią koty; można użyć w tym celu sprężonego powietrza (nie wolno celować nim w kota! Chodzi tylko o dźwięk!) i natychmiast przerwać zabawę;
  • jeśli zbyt dokazuje - może go pan przewrócić na bok i podrapać po brzuszku - tak robi kocia mama aby nauczyć swoje dzieci samokontroli;
  • każda zabawa ma być rozpoczynana przez Pana, a nie kota, jeśli miauczy domagając się uwagi, proszę go ignorować;
  • proszę wyznaczyć mu miejsce do zabawy z dala od łóżka (z treści listu wnioskuję, że nie ma Pan możliwości zamykania sypialni) - kot nie może kojarzyć tapczanu z miejscem do zabawy;
  • warto zainwestować w kocie feromony - to nieco odstresuje malucha podczas Pańskiej nieobecności.
Z czasem kotek przyzwyczai się do rytmu dnia, o ile będzie w miarę regularny. Jeśli przez dwa tygodnie nie zauważy Pan żadnej zmiany w zachowaniu zwierzęcia, polecam zgłoszenie się o pomoc do lekarza weterynarii specjalizującego się w terapii zaburzeń zachowania psów i kotów.

lek. wet. Jagna Kudła


Witam ,
Jestem posiadaczką trzech kotów: Zosia 8 lat, po sterylizacji, Filo 3 lata i Etam - kot roczny, wykastrowany. Najstarsza kotka zawsze była dzikuskiem, nie lubi jak się ją dotyka, czasem na to pozwala, ale rzadko, chyba, że jest głodna.
I mam następujący kłopot. Otóż mniej więcej kilka dni po sterylizacji Etama, jakiś miesiąc temu (jest u nas od pół roku), Zosia zaczęła się bardzo dziwnie zachowywać, reagując na niego dzikim wrzaskiem, histeryczną ucieczką, a gdy nie miała jak uciec nawet załatwianiem się pod siebie. Wystarczyło, że zjawiał się w tym samym pomieszczeniu, by Zosia zaczynała najpierw warczeć, a następnie przeraźliwie piszczeć - nie umiem tego dźwięku z niczym porównać, może z takim jaki wydaje z siebie kot jak mu się wdepnie na ogon, tylko o wiele głośniej i dłużej. Dodam, że Etam w żaden sposób nie okazuje agresji, wręcz przeciwnie, jest bardzo przyjaźnie nastawiony do świata i koleżanek, z Filo świetnie się dogaduje, choć męczy ją strasznie i zaczepia, ale nie ma tu żadnych nieprawidłowości.
Zosia zamieszkała na parapecie w kuchni, nie schodzi z niego wcale, załatwia się tam, śpi, je. Ostatnio zauważyłam na parapecie ślady krwi, obejrzałam kotkę i nie ma żadnych widocznych ran. Krew była świeża, żywoczerwona.
Próbowałam sprowokować ją do zejścia stawiając miseczkę z jedzeniem na podłodze, ale tylko nerwowo chodziła po parapecie w tą i powrotem miaucząc żałośnie, nie miałam sumienia sprawdzać jak długo wytrzyma, wystarczająco się stresuje . Bardzo się o nią martwię . Proszę o poradę, jak powinnam postępować
Pozdrawiam serdecznie
Katarzyna Kaczmarska
Opisana przez Panią sytuacja nie jest naturalnym zachowaniem kota - prawdopodobnie doszło w tym przypadku do uwrażliwienia i uogólnienia reakcji na bodziec - może to być wygląd Etama. Objawy pobudzenia układu autonomicznego wskazują na bardzo silny stres. Konieczna jest zatem pomoc specjalisty, ponieważ zachowanie Zosi będzie się pogarszać. Konieczne są również dodatkowe badania lekarskie wykluczające przyczyny organiczne patologicznego zachowania kotki (np. nowotwór, choroby wątroby) oraz pozwalające na zdiagnozowanie obecnych zaburzeń (świeża krew może świadczyć np. o krwotocznym zapaleniu pęcherza, które często rozwija się u silnie zestresowanych kotów).

lek. wet. Jagna Kudła


Od października 2007 roku jest z nami sunia. Bufka - bo tak ma na imię, przyjechała do nas ze schroniska. Sunia ma ok. 14/15 miesięcy, jest średnim psem (10kg), mieszańcem. Bufka w schronisku była miesiąc. Ten, wydawać by się mogło dość krótki czas, działał jednak dla niej na niekorzyść. Sunia w schronisku podobno miała depresję. Bała się innych psów, smętnie chodziła z kąta w kat ciągnąc za sobą jakąś starą szmatę. Wygryzała sierść z łap. Gdy do nas przyjechała miała je łyse, choć cała jest mocno kudłata. Pomimo to, jest stan zdrowia weterynarz ocenił dobrze. Już od pierwszych dni pobytu u nas, zastanawiające wydało mi się, że nie opuszczała nas na krok. Stale była obok, wręcz na kolanach. Zachowania te zostały jej. Zawsze stara się być obok nas, nocą wychodzi z legowiska i przychodzi do naszego łóżka. Wręcz wtula się we mnie, czy partnera. Rzadko zdarza jej się poleżeć w pustym pokoju. Pierwsze miesiące, z racji nienormowanych godzin pracy, udawało nam się spędzać większość czasu z Bufką. Od lutego sunia coraz częściej zostaje sama w domu. Zdarza się, że nie ma nas 9 godzin. Bufka ewidentnie nie radzi sobie z samotnością. W pierwszych dnia, kiedy zostawała sama na 4-5 godz., zdarzało jej się załatwić w domu. Rozszarpywała gazety, gryzła buty. Był okres, że przychodziłam do domu i nie było śladu demolki. Cieszyłam się, że stopniowo zaczyna się oswajać z sytuacja do chwili gdy nie otrzymałam nieprzyjemnego listu od sąsiada. Mieszkamy w bloku, a Bufka podobno całe dnie szczeka i wyje. Zupełnie nie umiemy poradzić sobie z owa sytuacją. Choć przed wyjściem zawsze wychodzimy z nią na spacer, jest najedzona, ma zabawki i otwarte drzwi do wszystkich pomieszczeń w mieszkaniu, nie radzi sobie z samotnością. Od jakiegoś czasu zostawiamy suni włączone radio, kupiliśmy także konga by wypełniać go jej łakociami, lecz i to nie zajmuje jej czasu. Co zrobić by Bufka przyzwyczaiła się do samotności, by zrozumiała, że wrócimy do niej? Dodam jeszcze, że pracujemy z nią. Wychodzimy za drzwi i w chwili gdy zaczyna "płakać" przychodzę i mówię "nie". Ponownie zamykam drzwi, wychodzę i czekam na kolejne odgłosy. Powtarzam czynności gdy usłyszę szczek, skowyt. W chwili, gdy wytrzyma nieco dłużej w spokoju, wchodzę do mieszkania i ignoruje ją. Następnie wychodzę i gdy uda jej się być grzeczną wchodzę i tym razem nagradzam.
Zaniepokojona właścicielka

Z Pani listu wynika, że suczka jest bardzo mocno przywiązana do Państwa i źle znosi niestabilność otacząjącego ją środowiska (skłonność do depresji, wylizywanie łap). Być może to właśnie jest przyczyną nadmiernej wokalizacji i niszczenia przemiotów podczas Państwa nieobecności. Niestety, bez dodatkowych informacji nie potrafię postawić dokładnej diagnozy, dlatego sugeruję bezpośrednie zwrócenie się do specjalisty. Bardzo pomocne jest zarejestrowanie zachowania psa np. przy pomocy komputerowej kamery lub choćby dyktafonu po wyjściu Państwa z domu. Także ćwiczenia, które zaczęła Pani stosować niekoniecznie sugerują suczce, na czym Państwu zależy i sądzę, że mogą wprowadzać dodatkowe zamieszanie i frustrację u psa. Owszem, stosuje się metodę "oszukiwanego" wychodzenia na zewnątrz, jednak wygląda ona nieco inaczej i wprowadza się ją równolegle z innymi ćwiczeniami. Proszę więc, aby na razie nie wychodziła Pani za drzwi "na niby". Myślę, że do czasu spotkania z behawiorystą powinna Pani spróbować całkowicie ignorować suczkę na minimum 15 minut przed i po przyjsciu do domu. Przed rozpoczęciem ignorowania proszę dać jej kong wypełniomy jedzeniem, a po powrocie go zabrać. Nie zaszkodzi również trenowanie sekwencji siad-zostań-nagroda - na razie bardzo krótkiej i koniecznie z kontaktem wzrokowym. Proszę pamiętać, że podczas tego ćwiczenia pies może dostać nagrodę jedynie w pozycji siedzącej.

lek. wet. Jagna Kudła


Posiadam 7-miesięczną suczkę rasy dogo canario. Jest u mnie od ponad dwóch tygodni. Suczka jest miła i wrażliwa, nie wykazuje oznak agresji. Jedynym problemem jest to, że strasznie szczeka, gdy zostaje sama w domu. Wyje tak uporczywie, że sąsiedzi zaczęli zwracać mi uwagę. Sunia niszczy drzwi wejściowe do mieszkania i załatwia się w ich pobliżu. Domyślam się, że ta reakcja jest efektem stresu. Chodziłam z nią na szkolenia, staram się zapewnić jej dużo ruchu, jednak to nie rozwiązuje problemu. Proszę o radę, co robić?
Abizag
Objawy te mogą świadczyć o lęku separacyjnym lub nadmiernym przywiązaniu suczki do Pani. Bez względu na przyczynę takiego zachowania konieczne jest wdrożenie terapii behawioralnej polegającej na tzw. desensytyzacji (odwrażliwianiu) oraz kontrwarunkowaniu. Konieczne będzie spotkanie z behawiorystą. Zanim jednak do tego dojdzie, powinna Pani starać się ignorować suczkę przez około 15 minut przed wyjściem i 15 minut po przyjściu do domu. Proszę nie żegnać się z nią ani jej nie witać. Jest to trudny element terapii, ale konieczny. Każde wylewne powitanie wzmacnia frustrację psa wynikającą z oczekiwania na powrót właściciela do domu. Pomocne w terapii jest zastosowanie psich feromonów. Mają one działanie uspokajające i są dostępne w formie dyfuzera. Jeden flakon wystarcza na powierzchnię 50-70 m. kw.

lek. wet. Jagna Kudła


Jestem właścicielką 5-miesięcznego sznaucera olbrzyma. Wzięłam go z polskiej hodowli w wieku trzech i pół miesięcy (miał już wszystkie niezbędne szczepienia) i przywiozłam do Grecji, gdzie mieszkam z rodziną. Pies szybko przyzwyczaił się do mnie, męża i dzieci. Problem w tym, że szczeka na obcych ludzi w czasie spacerów, a nawet próbuje ich atakować. Pewnego razu, mimo że był na smyczy, ugryzł moją koleżankę w kolano. Byłam z nim u szkoleniowca, który powiedział, że nawyki te da się wyeliminować, ale pod warunkiem, że zostawię psa na dwa miesiące w szkole. Wołałabym uniknąć zostawiania go tam samego. Bardzo proszę o radę. Nie mogę w Grecji znaleźć behawiorysty.
Ewa L. z Koryntu
Tak młody pies może być agresywny w stosunku do nieznajomych z wielu powodów. Jedną z przyczyn jest nieprawidłowa socjalizacja z ludźmi. W wieku trzech i pół miesięcy (kiedy wzięła Pani psa od hodowcy) powinien on być już po okresie socjalizacji, który trwa maksymalnie do 12 tygodnia życia. Wobec braku specjalistów w miejscu Pani zamieszkania, dobrym rozwiązaniem jest udanie się z psem na szkolenie. Polecam jednak indywidualne spotkania ze szkoleniowcem lub wspólne treningi, w których Pani brałaby udział. Pupil ma być posłuszny nie tylko wobec tresera, ale przede wszystkim wobec Pani. Oddawanie zwierzaka na dwumiesięczne szkolenie nie jest wskazane z behawioralnego punktu widzenia, ponieważ może spowodować derytualizację i dodatkowy stres. Warto skorzystać z kilku następujących rad odnośnie spacerów. Należy nauczyć psa przybiegania na zawołanie. W tym celu wołamy go po imieniu i nagradzamy smakołykiem za każde podejście. Jeśli na horyzoncie pojawi się obca osoba, proszę kazać psu usiąść i skupić jego uwagę za pomocą smakołyków, zabawy lub głaskania. Ilekroć zachowa się niewłaściwie, trzeba natychmiast wrócić z nim do domu (bez okazywania negatywnych emocji), co będzie dla niego wystarczającą karą. Należy pamiętać, że młody pies potrzebuje dużo ruchu. Spacery muszą być długie i pełne atrakcji. Można się na nie wybrać z drugim zaprzyjaźnionym psem, który jest podobnej wielkości i w zbliżonym wieku. Podopieczny powinien mieć możliwość biegania bez smyczy na ogrodzonym terenie.

lek. wet. Jagna Kudła


Mój kot ma 6 m-cy. Od kilku dni budzi się (i mnie przy okazji) około 4 nad ranem i straszliwie miauczy i chce sie bawić. Kiedy wstanę do niego, uspokaja się trochę. Ale kiedy znowu kładę się do łóżka, sytuacja się powtarza. Jak go tego oduczyć, a może samo przejdzie? Może to taka pora roku, a może jak go wykastruję będzie spokojniejszy? Próbowałam go zamykać w łazience, bo niestety w sypailni nie mam drzwi i nie mogę odizolowac tego pokoju od reszty mieszknaia. Ale kiedy jest zamnkięty w łazience nie ma wtedy dostępu do jedzenia ani do kuwety. Proszę o jakąś radę.
Małgorzata Ł.

Czas między trzecią a czwartą nad ranem to naturalny okres aktywności łowieckiej u kotów. Niestety, dla większości właścicieli to jeszcze środek nocy. Dlatego pod żadnym warunkiem nie wolno wstawać wówczas do kota, ponieważ niepożądane zachowanie utrwali się. Zamykanie kota w łazience jest w Pani sytuacji pewnym rozwiązaniem, ale wolałabym, żeby było ono raczej ostatecznym i tylko pod warunkiem, że będzie miał tam kuwetę i dostęp do jedzenia. Zdecydowanie lepszą metodą będzie nauczenie kota, że Pani sypialnia nie jest miejscem do zabawy oraz że zajmuje się Pani kotem dopiero po dźwięku budzika. Na noc proszę mu zostawiać np. kartonowe pudełko i ukryte smakołyki. Gdy kot będzie Panią budził, proszę nie reagować, w ostateczności zaś czymś zahałasować (np. sprężonym powietrzem), ale nie zwracać się do kota, ani go nie przeganiać.

lek. wet. Jagna Kudła


Moim problemem,a właściwie problemem mojego psa jest lękliwość,a co za tym idzie agresja wobec ludzi.Piesek jest nie dużym, 18 kilowym wielorasowcem,3 letnim samcem,od niedawna po kastracji. Z natury jest spokojnym psem,wrażliwym,posłusznym jednak specjalnie nie szkolonym.Reaguje na podstawowe komendy.Poddałam psa kastracji ze względu na jego ogromny popęd seksualny,ucieczki,maltretował psy, pluszowe zabawki i koty.Uważałam i nadal uważam, że męczył się przy tym strasznie,ale martwię się jednak teraz,czy nie wyrządziłam mu tym krzywdy,czy przez kastracje nie stanie się jeszcze bardziej lękliwy? Piesek nie lubi obcych lub dawno nie widzianych ludzi.Jeżeli ktoś obcy przyjeżdża do domu,podbiega i próbuje gryźć po dłoniach.Nie wiem co jest tego przyczyną? Nikt nigdy nie zrobił ani nie robi mu krzywdy,był wychowywany od szczenięcia wśród ludzi i zwierząt. Nie przejawia żadnej agresji wobec zwierząt. Nie wiem czy przyczyną jego strachu przed obcymi, może być zdarzenie które miało miejsce kiedy był 3 miesięcznym szczeniakiem,mianowicie odwiedzili mnie znajomi,którzy z wielkim entuzjazmem powitali psa, chcąc wziąć go na ręce.Piesek strasznie przestraszył sie wylewności ich uczuć, posikał się i strasznie zaczął piszczeć ze strachu,tak że musiałam z nim wyjść do innego pomieszczenia.Czy to może być przyczyną jego niechęci do ludzi? Ponad to pies jest przywiązany bardzo do mnie i do męża,nikt inny z domowników nie może podejść do niego kiedy je. Co państwo o tym wszystkim sądzą?
Patrycja C. z Gdanska

Przede wszystkim chciałabym Panią uspokoić - kastracją na pewno nie wyrządziła Pani krzywdy swojemu psu. Prawdopodobnie i tak musiałaby Pani to z czasem zrobić ze względu na przerost prostaty lub inny problem, czesto pojawiający się u nadpobudliwych seksualnie zwierząt. Lękliwość i agresja (ale i opisywana przez Panią nadpobudliwość seksualna) mogą mieć wieloczynnikowe tło i zapewne tak jest również w przypadku psa należącego do Pani. Rzeczywiście - traumatyczne przeżycie na końcowym etapie okresu socjalizacji mogło wpłynąć na późniejszy lęk w stosunku do obcych, ale reakcja pieska na gości mogła świadczyć rownież o wrodzonej lękliwości. Poza tym jego zachowanie zostało niewątpliwie wzmocnione poprzez uspokajanie (pisze Pani, że musiała go wynieść do innego pokoju). Problemem może być również brak jasnych dla psa reguł postępowania i nieustalonej pozycji w hierarchii, która dawałaby mu poczucie bezpieczeństwa. W Pani liście brak jest informacji o sekwencji prezentowanych zachowań i pozach przyjmowanych przez psa, więc nie ma pewności, czy rzeczywiście agresja Państwa psa ma podłoże lękowe. Wskazany jest zatem kontakt Państwa z lekarzem specjalizującym się w terapii zaburzeń zachowania, który oceniłby zachowanie pieska i ustalił odpowiednie postępowanie.

lek. wet. Jagna Kudła


Jeśli masz problemy behawioralne ze swoim psem lub kotem napisz do nas: behawiorysci@behawiorysci.pl lub zadzwoń aby przeprowadzić konsultacje telefonicznie: tel. 0 501 375 601. Prosimy o uwzględnienie w pytaniu następujących informacji: wiek, płeć i rasa psa lub kota oraz miejscowość zamieszkania.













Prawa autorskie © behawiorysci.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Opublikowane: 2007-12-31 (18771 odsłon)

[ Wróć ]
Content ©
Strona główna  ::  Tematy  ::  Twoje konto  ::  Top 10  ::  Galeria  ::  Kontakt  

Web site powered by PHP-Nuke

Web site engine code is Copyright ˆ 2003 by PHP-Nuke. All Rights Reserved. PHP-Nuke is Free Software released under the GNU/GPL license.
Kontakt: behawiorysci@behawiorysci.pl