Dagmara Mieszkis-Święcikowska lekarz weterynarii
Ukończyła Wydział Medycyny Weterynaryjnej na Uniwersytecie
Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu psychologii zwierząt na SWPS w Warszawie. Publikuje artykuły do prasy, w których porusza zagadnienia związane z zaburzeniami behawioralnymi czworonogów. Jest właścicielką 3 psów : Yetti- suczki rasy Syberian Husky, Plamki i Kapsla- dwóch wielorasowców. Współpracuje ze Specjalistyczną Lecznicą dla Zwierząt w Toruniu. Poradnictwo behawioralne: na terenie województw kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego.
O przygotowniu do drogi i bezpieczeństwie w podróży z naszymi zwierzakami rozmawiamy z lekarzem weterynarii Dagmarą Mieszkis-Swięcikowską.
Jak bezpiecznie podróżować
z naszymi czworonogami?
W samochodzie zwierzę nie może być przewożone luzem. Musi być ustabilizowane pasami bezpieczeństwa, umieszczone na macie antypoślizgowej,
w specjalnym namiocie lub w odpowiednim transporterze. W przypadku kotów i małych psów najlepiej sprawdzają się transportery. Większe i duże psy najlepiej przewozić na tylnym siedzeniu lub w przestrzeni bagażowej w samochodach typu kombi, przypięte pasem bezpieczeństwa do napinacza pasów tylnej kanapy. Nie powinno się przewozić zwierząt w pudłach bez dostępu świeżego powietrza, bagażnikach typu sedan, czy na kolanach. Zwierzak luzem bez zabezpieczeń stanowi zagrożenie w czasie jazdy (ogranicza widoczność, odwraca uwagę kierującego, może powodować wytrącenie kierownicy z rąk).
Czy zwierzęta cierpią na chorobę lokomocyjną?
U zwierząt może występować choroba lokomocyjna (objawia się podobnie jak u ludzi). Jazda samochodem wpływa destabilizująco na narząd równowagi, który znajduje się w uchu środkowym, a to z kolei powoduje mdłości, wymioty. Dodatkowo nudności pogłębiają lęk. Koty chorują na chorobę lokomocyjną rzadziej niż psy, co wiąże się z ich budową narządu równowagi. Odruch wymiotny będzie mniejszy, gdy ostatni posiłek zwierzakowi podamy 6 godzin przed podróżą. W czasie jazdy warto robić postoje, średnio co
2 godziny. Taka przerwa powinna trwać około 15-20 minut. W tym czasie zwierzę powinno przespacerować się, napoić, załatwić potrzeby fizjologiczne.
Czy feromony mogą być pomocne w podróży?
Feromony to substancje chemiczne, wydzielane przez organizm zwierzaka. Za ich produkcję odpowiadają gruczoły zlokalizowane w skórze. Feromony działają na osobniki danego gatunku. Jest kilka grup feromonów, z czego te przeznaczone do znakowania terenu i komunikowania się z innymi osobnikami wykorzystuje się w terapii zaburzeń behawioralnych, w tym w lęku przed podróżowaniem.
Na rynku dostępne są preparaty zwierające kocie i psie feromony. W Polsce można kupić dwa preparaty, stosowane do feromonoterapii: D.A.P. dla psów i FELIWAY dla kotów. Te kocie zawierają odpowiednik naturalnych substancji, z gruczołów zlokalizowanych na policzkach mruczków. Psie feromony zawierają odpowiednik feromonów produkowanych przez gruczoły listwy mlecznej karmiącej suki. Substancje te mają działanie uspokajające. Po zastosowaniu feromonów zwierzęta czują się pewniej i łatwiej znoszą stres związany z podróżą.
Rozmawiała Agnieszka Trojan
Odpowiedzi na listy:
Dzien dobry. Mam małego pieska, ma on obecnie 4 miesiące. Mam go dopiero
drugi dzien. Dotychczas wychowywał sie ze swoja mama i starszym małżeństwem
na emeryturze, które spędzało z nim cały czas. Od dziś niestety musi
zostawać sam w domu, ponieważ chodzę do pracy. jest to dla niego szok,
dlatego strasznie piszczy, nawet nie wiem, jak długo. Sąsiedzi mówią, ze
dosyć długo. Mam pytanie, czy w ogóle jakiś sposób, żeby jego piszczenie
jakoś złagodzić? Kompletnie nie wiem, co na to poradzić, siedzę w pracy i
myślę o tym małym stworku, który pewnie bardzo sie meczy, ale jednocześnie
chcialabym zeby u mnie zostal i jakos sie przyzwyczail. Z gory dziekuje za
rade.
Hanna.
Proszę nie dziwić się szczeniakowi. Cztery pierwsze miesiące życia spędził
w towarzystwie swojej mamy i opiekunów. Przyzwyczaił się do tego co dobre, a
teraz nie dosyć, że nie ma towarzyszy do zabawy to jeszcze godzinami
samotnie przebywa w nowym, zupełnie nieznanym otoczeniu.
Swoją tęsknotę, żal i sprzeciw wyraża poprzez nadmierną wokalizację.
Myślę, że tego typu zachowanie utrzyma się u niego przez kolejnych kilka
dni, dopóki nie zaakceptuje nowych warunków. Musi się zaaklimatyzować. A
zatem sąsiedzi powinni być wyrozumiali dla nowego lokatora.
Byłoby dobrze, gdyby w tym pierwszym tygodniu ktoś przebywał z psem 24
godziny na dobę. Może Pani uda się wziąć kilka dni urlopu. Inna opcja to
pomoc znajomych lub kogoś z rodziny. W tym czasie należy nie tylko
dotrzymywać towarzystwa pieskowi, ale przede wszystkim stworzyć i wprowadzać
w życie tzw. rozkład dnia dla niego. W tym rozkładzie dnia powinno
zaznaczyć się pory przeznaczone na : karmienie, spacery, wspólną zabawę
oraz pielęgnację. Można też zacząć przyzwyczajać psa do zostawania w domu.
Początkowo pies nie powinien być zostawiany sam na dłużej niż kilka minut.
Za spokojne zachowanie nagradzamy psa pieszczotą lub smakołykiem. Po
tygodniowym przyuczeniu pies powinien umieć zostać sam na jakieś 45 minut
bez okazywania emocji. W kolejnych dniach wydłużamy czas rozłąki. Dobrze
jeśli zajrzymy do psa przynajmniej co 3 godziny, żeby zobaczyć jak sobie
radzi. Aby szczeniakowi umilić czas pod naszą nieobecność można włączyć
radio, zostawić zabawki, smakołyki. Można też podrzucić psu na posłanie
przesiąkniętą swoim zapachem koszulkę, z pewnością uspokoi psa w chwilach
zwątpienia.
lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Jestem właścicielką psa, który ma 5 lat. Jest to mieszaniec podobny do
rasy gończy polski. Został znaleziony przez moja córkę podczas wakacji
gdy miał ok. 3 miesięcy. Mieszkał w rowie i żywił się tym co znalazł.
Był strasznie nieufny, nie pozwalał się do siebie zblizyc (uciekał), nie
mówiąc już o głaskaniu. Córka chodziła do niego przez dwa tygodnie i
zanosiła mu jedzenie później został złapany i zamieszkał z nami. Jako
szczenię bardzo się bał nowych nieznanych mu sytuacji -nowe miejsce tzn.
klatka schodowa, wejście do autobusu, samochodu - ogon podkulony i
trząsł się. Obecnie problem istnieje tylko może w mniejszym stopniu tzn.
boi sie nadal ale jakby mniej, idzie z podkulonym ogonem posłusznie za
panem. Jako szczeniak nigdy nie pozwolił się wziąśc na ręce -wyrywał się
i warczał. Nigdy nikogo z nas nie ugryzł, miskę możemy mu zabrac
podczas jedzenia, nawet jak ma coś do jedzenia (kośc) to przynosi mi
żebym mu przytrzymała i w najlepsze dalej sobie je. Często lubi kłaśc
się na plecach i lubi jak go się drapie ale na kolana nigdy nam nie
wchodzi. Jedyne na co sobie pozwala to przytulanie głowy aczkolwiek gdy
się do niego przytulamy to nas liże. Ogólnie jest wesołym, lubiącym
zabawy psem. W ciągu dnia pozwalamy mu leżec na łóżku ale w nocy nawet
nie próbuje wejśc bo wie że mu nie wolno. Jak coś chce od nas to kładzie
głowę na kolanie i patrzy w oczy żeby zwrócic na siebie uwagę. Przy
stole siedzi cierpliwie i czeka na ostatni kąsek. W domu jemy najpierw
my a potem on. Nauczylismy go komend: siad,leżec. Z komendą
"zostań " nie udało się, zwyczajnie się boi, tylko zniknę za drzwiami
pokoju natychmiast za mną idzie. Reaguje również na komendę "noga",
"poczekaj"-zatrzymuje sie i przychodzi do mnie. Musze przyznac, że nie
zawsze są one przez niego wykonywane natychmiast, często się ociąga.
Pies jest wierny, oddany i oczywiście bardzo go kochamy tylko sprawia
problem - wyje jak jest sam w domu a sąsiedzi tracą cierpliwośc.
Zaczęłam stosowac feromony ale za wcześnie żeby mówic o efektach -
wczoraj zakupione. Włączamy mu muzykę relaksacyjną jak wychodzimy z
domu, myślę o zakupie klatki tylko nie wiem czy to coś pomoże? Środki
farmakologiczne w jego przypadku chyba nie wchodzą w grę - Korek jest na
diecie po przebytej babeszjozie. Obroża elektryczna to chyba też nie
najlepszy pomysł? Może zostawianie go u kogoś rano i odbieranie po
południu ale to chyba też nie jest rozwiązanie?
Będę wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki i proszę o podpowiedź co mamy
robic?
Dorota S.
W naturalnych warunkach najczęściej wyją wilki, kiedy wzajemnie się
nawołują. Niektóre psy wykazują genetyczne predyspozycje do wycia np.:
przedstawiciele psów zaprzęgowych. Jednak najczęściej psy wyją, kiedy czują
się samotne. I tak samo Pani pies rozpacza, gdy zostaje sam bez towarzystwa.
Z listu wynika, że stosowała Pani już kilka metod, aby oduczyć psa wycia.
Być może zostały one źle dobrane, a być może były zbyt krótko stosowane.
Po pierwsze, aby pozbyć się jakiegokolwiek złego nawyku u psa potrzeba
czasu, cierpliwości i konsekwencji w działaniu.
A zatem zaczynamy. Przede wszystkim pies musi nauczyć się zostawać sam w
domu. Właściciel musi przeprowadzić tzw. odczulanie psa. Z pewnością proces
ten będzie długotrwały, ale na efekty warto poczekać.
Codziennie proszę z psem ćwiczyć. Kilkunastominutowy trening posłuszeństwa,
przypominający podstawowe komendy z pewnością się przyda.
Kilka razy dziennie proszę podchodzić do drzwi, zawołać psa, wydać komendę
typu SIAD lub ZOSTAŃ, a następnie wyjść z domu bez psa. Po kilku sekundach
proszę wrócić. Jeśli pies w tym czasie dobrze się sprawował ( był cicho)
należy go pochwalić, dać smakołyk. Jeśli wył, po powrocie proszę go
ignorować i wrócić do swoich zadań. Po pewnym czasie znowu powtarzamy
wszystko raz jeszcze. I tak codziennie ćwiczymy rytuał wychodzenia z domu,
wydłużając samotne przebywanie psa w domu o kolejne kilka sekund, minut.
Proszę pamiętać o tym, że wyjścia z domu powinny odbywać się bez tzw. scen
pożegnalnych. Tak samo z powrotem właściciela do domu. Wchodzimy wówczas za
próg, przez 10 minut ignorujemy psa zajmując się swoimi sprawami, a dopiero
potem przywołujemy czworonoga i witamy się z nim.
Oprócz systematycznie przeprowadzanego odczulania psa, polecam
wybieganie psa przed wyjściem z domu. Godzinny spacer, wspólna zabawa z
pewnością zmęczą czworonoga, a kiedy zostanie sam zapomni o wyciu i będzie
odpoczywał lub spał. Aby psu nie było smutno można odwrócić jego uwagę dając
mu dodatkowe zajęcia. Dobrze sprawdza się kość, specjalna piłka KONG z
otworami, w które wkłada się ulubione przysmaki czworonoga. Pies musi się
nieźle natrudzić, żeby się do nich dostać, a przy okazji zapomina o
nadmiernej wokalizacji. Można również włączyć psu radio lub spokojną muzykę
( najlepiej, aby stacja radiowa lub muzyka były psu znane, tzn. najlepsze są
te ścieżki dźwiękowe, które pies słyszał w obecności właściciela). Można też
zostawiać psu tzw. listy zapachowe czyli rzeczy nasiąknięte swoim zapachem
np.: koszulki.
Innym rozwiązaniem jest jeszcze zapewnienie psu pod naszą nieobecność
towarzystwa np.: osoby z sąsiedztwa. Można też zdecydować się na zakup
drugiego psa. Z pewnością dotrzymają sobie towarzystwa.
A co do stosowania obroży elektrycznej to zdania są podzielone. Ja
namawiam do nieco innych metod ( tych wymienionych wyżej).
lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Mamy problem ze swoją suczką Medi .Jest to 5 miesięczna bassetka. Kupiliśmy
ją 2,5 mies. temu w hodowli i jest spokojnym ,radosnym,pięknym psem
,niestety kompletnie nie możemy przejść problemu ZAŁATWIANIA SIĘ W DOMU.
Mamy wrażenie że jest wręcz gorzej niż miesiąc temu.Kiedy kupiliśmy ją
mieszkaliśmy w mieszkaniu w bloku i od początku była zostawiana na ok
6godzin.Rano wychodziliśmy z nią na spacer a póżniej po pracy i jeszcze ze2
razy do wieczora .Mieliśmy wrażenie że jest coraz lepiej.Zdarzało się ,że
przychodziliśmy i była tylko jedna kałuża.
3tyg temu przeprowadziliśmy się do domu z dużym ogrodem i wierzyliśmy, że to
pomoże ,bo pies będzie dużo na dworzu i załatwianie się w domu skończy
się.Niestety to co się teraz dzieje załamuje nas kompletnie. Przychodzimy po
8 godzinach z pracy i znajdujemy 2 kupy i ok 5 kałuż .Rozumiem ,że dla5-
mies psa to za długo ,żeby wytrzymał ,ale nie załatwiał sie na taką skalę!!!
Załatwia sie przeważnie koło drzwi balkonowych ,co sugerowałoby ,że chce
wyjść ,ale jak wytłumaczyć sytucję kiedy wychodzimy z nią na spacer ,a po
tym jedziemy na godzinę na zakupy ,a po powrocie :2 kałuże +kupka.
Kiedy jesteśmy z nią w domu załatwia się sporadycznie i potrafi wytrzymać
nawet6 godzin.W nocy też wytrzymuje-czasem rano jedna kałuża.Kiedy nas nie
ma -pogrom.Zaczęliśmy ją zostawiać na dworzu, choć bardzo to przeżywamy ale
nie mamy już sił codziennie po pracy we dwoje 2 godz sprzątać!Zaczęło mi być
żal mojego dziecka dla którego nie mam przez to po pracy czasu.
Zwierzęta wykazują skłonność do brudzenia w domu po przeprowadzce. To
wynika ze stresu oraz nieznajomości terenu. Ponadto być może popełnili
Państwo jakiś błąd w trakcie przyuczania psa do zachowania czystości w domu.
Ale nie ma co się zastanawiać, trzeba brać się do pracy i przywrócić
harmonię życia.
Po pierwsze trzeba ustalić tzw. harmonogram dnia czyli godziny przeznaczone
na :karmienie pupila, wyprowadzanie go na spacer, wspólną zabawę i
pielęgnację. Wówczas pies zacznie sam kojarzyć daną porę dnia z daną
czynnością, a to wytworzy w nim nawyk. Psy lubią rutynę. Pełne
kontrolowanie zwieraczy następuje u psów około 6 miesiąca życia, a zatem
mamy jeszcze kilka tygodni przed sobą, kiedy mogą zdarzyć się wpadki
(brudzenie w domu), ale powinny być już sporadyczne.
A zatem proszę jak najczęściej wyprowadzać psa na zewnątrz( kilka minut po
posiłku i po każdej drzemce). Najlepiej jeśli ktoś z domowników weźmie
kilka dni urlopu. Można poprosić o pomoc kogoś z rodziny. Ważne,aby być z
psem i pomóc mu przezwyciężyć pewne trudności. Kiedy pies zaczyna kręcić
się w kółko, węszyć, podbiegać do drzwi to znak, że należy go
wyprowadzić na zewnątrz. Spacerujemy z nim tak długo, aż załatwi swoje
potrzeby. Gdy pies zacznie załatwiać się na zewnątrz należy mówić do niego
spokojnym tonem, chwalić go. Zwierzę chwalimy do momentu zakończenia
wypróżnienia. Można dać psu smakołyk lub pogłaskać go. Najważniejsze, żeby
pies zrozumiał, że załatwienie potrzeb fizjologicznych poza domem to
czynność pożądana, za której wykonanie otrzyma nagrodę.
Co do samego domu, to należy pokazać psu, że tam nie wolno mu się załatwiać.
Przede wszystkim kiedy zdarzy mu się nabrudzić w domu to właściciel musi
zachować spokój. Nie można krzyczeć na psa i karać go ( to tylko spotęguje
problem). Należy wówczas wyprowadzić psa do innego pomieszczenia,
zignorować go , a następnie wziąć się za sprzątanie. Usunięcie zapachu
moczu czy kału to podstawa działania.zwierzęta lubią wracać w miejsca ,
które wcześniej już zaznaczyły. Do czyszczenia najlepiej użyć wody z octem
lub detergentów enzymatycznych. Można miejsca te spryskać substancją
neutralizującą zapach lub zastosować tzw. gotowe odstraszacze ( do kupienia
w sklepach zoologicznych).
Najlepiej pod naszą nieobecność zostawić psa w jednym, wydzielonym
pomieszczeniu, zamykając mu dojście do pozostałych, nie zostawiać mu dużej
ilości karmy w misce. Przez kilka kolejnych dni należy zaglądać do psa co
3-4 godziny, aby go wyprowadzić na zewnątrz i cierpliwie czekać, aż się
wypróżni.
Zawsze przy długotrwałym brudzeniu w domu warto zrobić kontrolnie badanie
moczu i kału. Być może problem wynika z jakiegos schorzenia.
lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Jak oduczyć 4 miesięczne szczenię ciągnięcia na smyczy? Czekam na
odpowiedź.
Sylwia T.
Posiadanie małego szczeniaka to duża przyjemność, ale i kłopoty. Nie
wszystko wygląda tak kolorowo. Ale jeżeli właściciel odpowiednio wychowa
psa, z pewnością wyrośnie on na posłusznego pupila. Proszę być cierpliwym i
konsekwentnym w działaniach.
Co do ciągnięcia na smyczy, to psy ciągną z wielu powodów. Po pierwsze
kieruje nimi ciekawość świata, który obfituje w bogactwo rzeczy i zapachów.
Tendencję do ciągnięcia wykazują psy ze skłonnością do dominacji. Inna
przyczyna to brak ruchu, krótkie spacery, zbyt długie przebywanie w domu.
Czasami zwierzę ma źle dobraną obrożę i długość smyczy. Szczenię musi mieć
odpowiednio szeroką, miękką obrożę i niezbyt ciężką smycz.
Poza tym pies najczęściej porusza się szybciej od właściciela, a zatem
ciągnięcie na smyczy jest skutkiem różnic prędkości.
Aby temu przeciwdziałać należy jak najwcześniej nauczyć psa prawidłowego
chodzenia na smyczy. Proces ten może być rozłożony w czasie, wymaga od
właściciela cierpliwości i konsekwencji w działaniu. z pewnością młode
szczenięta szybciej opanują chodzenie na smyczy niż psy dorosłe.
Przede wszystkim człowiek musi wysyłać psu komunikaty, które czworonóg
zrozumie. A zatem jeśli pies ciągnie na smyczy należy powiedzieć do psa :
"Nie" i zatrzymać się w miejscu. Jeśli w tym momencie pies próbuje dalej
ciągnąć do przodu należy zmienić kierunek ruchu i pójść w przeciwną stronę
( w tą ,z której przyszliśmy) . Jeśli trzeba czynność tą powtarzamy wiele
razy, do czasu, aż pies zrozumie, że chodzenie w tą i z powrotem ( na krótki
dystansie) to nic przyjemnego.
Kiedy pies się uspokoi można poluzować smycz, wówczas może iść do przodu.
Pies musi zapamiętać, że luźna smycz to pozwolenie na pójście do przodu, a
napięta smycz to sygnał, że zatrzymuje się w miejscu.
Każda pozytywnie zakończona próba powinna być odpowiednio nagrodzona:
pieszczotą, smakołykiem. Złych zachowań nie karzemy, my je po prostu
ignorujemy, a potem znowu zaczynamy trening od nowa. Po prostu do skutku, aż
pies opanuje chodzenie na smyczy do perfekcji.
Dodatkowym rozwiązaniem jest kurs posłuszeństwa organizowany w szkołach dla
psów.
lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Mam dwa shih-tzu, 10mies.Maksia i 5 mies.Rebunię.
Mój problem: Maks nie chce do mnie przychodzić. Siada 2 metry ode mnie, a
jak chcę się do niego zbliżyć to wesoło ucieka. Próbowałam postępować jak z
moimi poprzedni psami, a więc poprzez nagradzanie jakimś przysmakiem każdego
jego powrotu na moje zawołanie. Niestety mimo,że jest przed posiłkiem,żaden
przysmak go nie rusza.Ponieważ boję się o jego bezpieczeństwo, od paru dni
chodzi na bardzo długiej smyczy, specjalnie przedłużonej. Zdażyło się raz,
że ja z Rebunią (ona przychodzi bez problemu)skręciłyśmy w jedną stronę, a
Maks mimo wołania i oddalania się naszego od niego, po krótkim namyśle
pobiegł zupełnie w inna stronę i tylko sposobem udało mi się go złapać.
Chodzi mi o jego bezpieczeństwo podczas spacerów. Chciałabym mu dawać trochę
swobody. Proszę o radę.
Krystyna P.
Przede wszystkim to Pani musi być przewodnikiem stada, a pies musi wiedzieć
co mu wolno, a czego nie. Proszę zacząć od regularnego przeprowadzania
treningu posłuszeństwa. Przynajmniej 2-3 sesje treningowe dziennie, trwające
po około 10 minut. W czasie treningu pies musi wykonywać podstawowe komendy
typu: siad, stój, wróć, waruj. Tylko poprzez egzekwowanie wykonania komend
będzie mogła Pani sprawować kontrolę nad pupilem. Oczywiście nagradzamy
pupila za prawidłowe wykonanie polecenia. Spacery muszą odbywać się na
smyczy. Pies musi umieć chodzić przy nodze. Nie może wyrywać się zanadto do
przodu, ani zostawać daleko w tyle. Wychodząc na spacer należy wydać komendę
: idziemy i niezwłocznie trzeba ruszyć z miejsca do przodu. W ten sposób
pies zrobi to samo. Smycz powinna być luźna. Kiedy pies się zapomni i wyrwie
do przodu lub zacznie się ociągać, trzeba sie zatrzymac i szarpiąc niezbyt
mocno smyczą robimy zwrot o 90-180 stopni. W czasie obrotu trzeba klepnąć
ręką w udo ( to ma zwrócić uwagę psa na opiekuna). Z pewnością początkowo
pupil będzie chciał się sprzeciwić zaistniałej sytuacji. Jednak trzeba być
konsekwentnym w działaniach. Następnie trzeba iść naprzód. Zmiana kierunku
spaceru to dobry sposób, który sprawdza się przy braku koncentracji
pupila, ciągnięciu na smyczy lub w innych spacerowych problemach. Oczywiście
za właściwą reakcję nagradzamy czworonoga pieszczotą lub smakołykiem.
Posiadając dwa psy musi Pani poprosić o pomoc kogoś z rodziny lub znajomych
, kiedy będzie Pani ćwiczyła z Maksem. Wówczas gruga osoba zajmie się
Rebunią.
Co do przychodzenia psa na zawołanie to nauka początkowo musi
odbywać się? na smyczy. Trzymając psa trzeba wołać go do siebie ( dobrze
przy tym kucać). Kiedy zachowa się prawidłowo trzeba go nagrodzić ( może w
przypadku Maksa lepszą nagrodą niż smakołyk będzie pieszczota ). Dopiero,
kiedy pies będący na smyczy nauczy się przychodzić do opiekuna, można
spróbować przywołać psa biegającego luzem. Oczywiście egzekwowanie tego
ćwiczenia powinno odbywać się na zamkniętym , najlepiej ogrodzonym
terenie. Ważne jest zachowanie opiekuna. Opiekun musi odpowiednio zachęcić
czworonoga do przyjścia. Trzeba zawsze wołać go spokojnie, ale z wesołą
nutą w głosie, a także użyć odpowiedniej gestykulacji( otwarcie ramion,
przykucnięcie). Wówczas pies przybiegnie chętniej. No i oczywiście nie
zaszkodzi być wylewnym w okazaniu uczuć pupilowi, kiedy do nas przyjdzie.
Smakołyk schowany w kieszeni?. z pewnością też się przyda.
lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Witam. Mieszkam w Tychach.Mam roczna suzckę Emi.Jest bardzo żywiołowa ale to
już wiem że to natura labradora. Lubi porozrabiać gdy zostaje sama. Przy
domownikach jest bardzo grzeczna. Lubi się bawić wszystim szczególnie piłką
i swoim ogonem. Wygląda to bardo smiesznie. Mam duży problem, jest bardzo
lękliwa,boi się prawie wszystkiego,rowerów, wózków,mężczyzn, najbardziej boi
się iść przy ulicy.Nie mogę z nią wychodzić na dłuższe spacery. Jak mam
postępować. Poradzcie mi.Ona jest tak bardzo przestraszona,że nie interesuje
ją wtedy gdy się do niej coś mówi, nawet nie weżmie ciasteczka, które bardzo
lubi.Samochodem lubi jezdzić, odbyła nawet dwie podróże po 5 godzin.Leżała z
tyłu bo bała się wyjrzeć przez okno ale było ok.Miałam już pieska Coli,
chodziłam na długie spacery i było wszystko ok nie wiem jak mam poradzić
sobie z jej strachem. Lekarz powiedziałmi że wyrośnie z tego i przyzwyczai
się ,kazał z nią chodzić przy ulicy. Ale jak narazie to nie widzę efektów.
Barbara
Przede wszystkim nie może Pani premiować lęków u psa. Wielu opiekunów w
kryzysowej sytuacji dla pupila okazuje mu zbyt dużo uwagi, współczucia.
Cały czas właściciel powtarza psu, aby się nie bał, dozuje mu mnóstwo
pieszczot. W ten sposób pies wie, że okazywanie lęku w obecności opiekuna
jest opłacalne. Po pierwsze właściciel zwraca uwagę na pupila, a po drugie
obdarza czworonoga ulubioną pieszczotą czy smakołykiem. Co w takiej sytuacji
robi pies? Zaczyna okazywać lęk praktycznie bez przerwy.
Kiedy pies okazuje strach najlepiej nie zwracać na niego uwagi. Oczywiście
można go odrobinę pocieszyć , ale nie rozczulać się nad nim. W pewnych
sytuacjach należy przywołać go do porządku. Wszystko zależy od tego jaki
rodzaj bodźca ( słuchowy, wzrokowy) jest stresujący dla psa w danym
momencie.Pies powinien codziennie uczestniczyć w treningu posłuszeństwa.
Proszę 2-3 razy dziennie przeprowadzać taki trening. Należy egzekwować od
pupila wykonanie podstawowych komend typu: siad, stój, równaj, leżeć. Na
spacerach lepiej prowadzać psa na smyczy ( na rynku zoologicznym dostępne są
różnego rodzaju smycze). Warto też zainwestować w kantarek. Wówczas będzie
właścicielowi łatwiej zapanować nad niespokojnym psem. W pierwszym okresie
zwalczania lęków zalecałabym jednak spacery w zacisznych okolicach. Zawsze
można zabrać czworonoga na spacer do lasu czy łąkę ( tym bardziej, że
Państwa pies lubi jeździć samochodem). To, że pies leży w czasie jazdy w
samochodzie nie jest czymś niepokojącym. Czworonogi zazwyczaj leżą w czasie
trwania podróży . W ten sposób łatwiej utrzymują równowagę. Zawsze w czasie
jazdy można włączyć muzykę klasyczną- wykazano, że ma działanie relaksacyjne
na zwierzęta.
Z czasem zaczynamy przyzwyczajać psa do bodźców dla niego negatywnych (
ruch uliczny, obecność innych ludzi czy zwierząt w pobliżu). Dobrze
zastosować tzw. terapię odczulającą z użyciem danych bodźców. Polega ona na
systematycznym wystawianiu psa na działanie bodźca wywołującego u niego
strach i oswajaniu go z nim . Dźwięki ( np.: warkot samochodu, hałas
uliczny) w początkowym okresie powinny być bardzo ciche, z czasem trzeba
będzie zwiększać ich natężenie. Skuteczne w tego typu terapii może być
nagranie tych dźwięków i odtwarzanie ich na taśmie czy płycie. Z kolei do
negatywnych dla psa bodźców wzrokowych ( np.: dziecięcy wózek , jadący
rower) przyzwyczajamy pupila poprzez przebywanie w pobliżu tych stresorów.
Na przykład początkowo pies widzi rower z odległości 15-20metrów. Jeśli
zachowa spokój należy go nagrodzić i podejść bliżej. Jeśli okaże
zdenerwowanie należy psa przywołać do porządku ( pociągnąć za kantarek,
wydać komendę) lub odwrócić jego uwagę od tego bodźca, a następnie
spróbować ponowni zbliżyć się do tego przedmiotu. Ważne, aby opiekun nie
okazywał zdenerwowania. I tak postępujemy do skutku.
Proces odczulania czworonoga jest czasochłonny, wymaga od
opiekuna cierpliwości, zaangażowania i konsekwencji w działaniu. Tylko
wówczas terapia może przynieść oczekiwane efekty.
lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Mam na imię Karolina. Jestem właścicielka 5 letniego owczarka
niemieckiego.Do 3 roku życia pies nie sprawiał żadnych problemów.Wprawdzie w
naszym wspólnym życiu zachodziły zmiany(2 przeprowadzki, moje zamążpójście,
narodziny dziecka), nigdy jednak nie zauważyłam zmian w jego zachowaniu. Do
czasu...kiedy pogryzł sąsiada. Później zaczął powarkiwać na mnie i męża.
Lekarz weterynarii powiedział, ze może być to próbą zdominowania stada po
narodzinach dziecka i wskazana jest kastracja. Zastosowaliśmy się do
zaleceń. Potem doszły inne problemy:pies panicznie boi się hałasow,nie daje
się wyprowadzić,ciągnie na smyczy,sapie nerwowo, nie reaguje na polecenia. W
domu jest ok.natomiast na zewnątrz koszmar. Z dnia na dzień jest coraz
gorzej. Wcześniej przynajmniej radośnie biegal po lesie,teraz nawet tam nie
chce wyjsc z samochodu. Faktem jest ze jesteśmy w bardzo przełomowym
okresie. budujemy dom i mamy malo czasu dla psa. Ale tak sie dzieje od 2
miesięcy, a lek u Fida nawarstwia się juz od 2 lat..Proszę o poradę co mogę
zrobić? Po tym jak mąż zostawił go na podwórku w miejscu dobrze znanym a
pies prawie zjadł drzwi z chęci dostania się do wewnątrz, juz nie wiemy czy
to jeszcze stres czy juz nerwica. kocham mojego psa i nie wiem czy nie
potrzebna mu fachowa pomoc.
Karolina W.
Wygląda na to, że pies jest bardzo przywiązany do swojego terytorium, w tym
wypadku do domu. Wnętrze domu stanowi dla niego azyl, natomiast ogród i
rozległa przestrzeń budzą w nim lęk i niepokój. Myślę, że zachowanie psa ma
podłoże emocjonalne. Być może zdarzyło się coś w życiu pupila, co mogło
wywołać w nim poczucie strachu podczas pobytu na zewnątrz ( może opiekunowie
tego nawet nie zauważyli). Być może jego wcześniejsze agresja wobec obcego
człowieka ( sąsiada) i powarkiwanie na opiekunów wzięły się także z lęku.
Pies przejawiający lęk albo zachowuje się panicznie, albo wręcz przeciwnie
agresywnie.
Z pewnością przed Państwem długa droga. Przede wszystkim będzie wymagała
zaangażowania, cierpliwości i konsekwencji w działaniu. Trzeba będzie
codziennie przeprowadzać kilka sesji treningu posłuszeństwa. Pies musi
wykonywać bez ociągania się podstawowe komendy typu siad, stój, równaj,
leżeć, zostań. Proszę do tego wykorzystać odpowiedni wabik czyli smakołyk,
który dajemy psu za prawidłowo wykonane ćwiczenie. Trzeba będzie
przyzwyczajać psa do samodzielnego pobytu na zewnątrz. Chodzi tutaj o
podwórko. Oczywiście początkowo właściciel musi przebywać w pobliżu pupila,
zabawiać go, a z czasem można zacząć zajmować się swoimi sprawami np.:
podlewaniem ogródka, pieleniem grządek czy zamiataniem. Ważne, aby pupil
wiedział, że w pobliżu jest opiekun i nic złego się nie dzieje. Następnie
trzeba będzie spróbować dać psu jakieś zajęcie np.: kość do gryzienia,
gryzaki, patyki czy kulę wypełnioną smakołykami, a następnie zostawiać go
samego. Początkowo niech będzie to chwila, którą z czasem będziemy wydłużać
do kilku, kilkunastu minut. Kiedy pies zaczyna przejawiać zdenerwowanie
trzeba przywołać go do porządku ( egzekwowanie wykonywania danych komend).
Ważne, aby opiekun nie premiował u czworonoga lęków. Jeśli będzie przy
każdej okazji uspokajał psa, głaskał go, pieścił to psiak może zacząć
kojarzyć lęk z czymś co jest opłacalne. Czyli, że za zdenerwowanie
otrzymuje najlepszą nagrodę- uwagę i pieszczotę ze strony właściciela.
Na spacerach pies musi być prowadzany początkowo na smyczy. Proszę wybierać
tereny zaciszne, z daleka od zgiełku ulicznego i towarzystwa innych zwierząt
czy osób. Oczywiście w czasie spaceru nie zapominamy o treningu
posłuszeństwa. Można spuścić psa ze smyczy i zachęcić go do wspólnej zabawy.
Za prawidłowe zachowanie psa trzeba nagrodzić ulubionym smakołykiem. Wówczas
pupil będzie kojarzył spacery z czymś przyjemnym i będzie na nie czekał z
utęsknieniem. Tak samo przejażdżki samochodem też muszą być dla psa czymś
przyjemnym. W czasie jazdy proszę unikać nagłego hamowania i przyspieszania.
Z pewnością pupil lepiej zniesie podróż w równym tempie. Zawsze można też
włączyć muzykę klasyczną- podobno działa relaksacyjne na czworonogi.
Kiedy psiak będzie odważniej zachowywał się w ogrodzie i na spacerach można
zacząć umawiać się ze znajomymi na wspólne przechadzki. Proszę wybrać
znajomych i czworonogi, których obecność pies toleruje. Wówczas będzie
czuł się pewniej.
Jeśli zwierzę boi się dźwięków, hałasów to trzeba wprowadzić w życie
tzw. odczulanie. Polega ono na systematycznym wystawianiu psa na działanie
przerażających bodźców . Początkowo dźwięki używane w terapii powinny być
ciche, z czasem zwiększamy ich natężenie ( można wykorzystać dźwięki nagrane
na płytę i odtwarzane ). W czasie terapii odczulającej opiekun musi
zachowywać się spokojnie, najlepiej jak będzie ignorował hałas i psa. Za
dobre zachowanie ( spokój) nagradzamy pupila smakołykiem. Wówczas pies
zrozumie, że dany dźwięk jest czymś powszechnym, normalnym. Oczywiście na to
potrzeba wiele czasu.
lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Prawa autorskie © behawiorysci.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Opublikowane: 2008-08-26 (4683 odsłon) [ Wróć ] |