Lekarz weterynarii
Ukończył studia na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej Akademii Rolniczej w Lublinie. Tytuł specjalisty chorób psów i kotów otrzymał w 2005r. Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt. Pan doktor zajmuje się leczeniem psów, kotów i zwierząt egzotycznych oraz zaburzenianmi zachowan zwierząt.
Prowadzi własny gabinet weterynaryjny w Gostyninie.
Mam problem z moim psem. Jest to mieszaniec owczarka niemieckiego który
jest agresywny w stosunku do innych psów. Ma 6 lat i jak był mały został
pogryziony przez suczkę (miał wtedy 3 miesiące). Jest karny kiedy idzie
z moim tatą a ze mną jak idzie staje się agresywny. Gdy nie ma w
pobliżu żadnego psa wtedy wykonuje wszystkie moje polecenia. Mój pies
żadnemu psu nie zrobił krzywdy (zawsze ma kaganiec).Jak zdarzy się że
zobaczy psa to biegnie i atakuje go ( wtedy nie słucha żadnych poleceń) a
gdy pies sie poddaje to puszcza, gdy chce ten pies wstać znowu dobiega
i atakuje i tak długo póki go nie odciagne. Jak można go nauczyć
ignorować inne psy?
Opisana sytuacja sugeruje nam, że pies znalazł się dość wysoko w hierarchii
swojego "stada"- rodziny.
Trochę w pytaniu za mało szczegółów odnośnie zachowania psa - na jakie
odległości atakuje, czy ostrzega swoim zachowaniem, czy na spacerze z Pani
tatą w ogóle nie przejawia agresji, czy nie czyni tego po ostrej
reprymendzie.
Pomocne byłoby także przeanalizowanie zachowania właścicieli -Pani i taty
w stosunku do psa i to w codziennych relacjach w domu, w trakcie spacerów,i
w czasie agresywnych reakcji psa.
Ogólnie rzecz biorąc, wygląda na to, że na codzień Pani jest bardzo
serdeczna, być może mniej lub bardziej świadomie spełnia wiele zachcianek
swego psa, oferuje mu wiele przywilejów i własnej uwagi.
Niestety takie postępowanie piesek rozumie nieco inaczej, bo po psiemu.
Przypadkowo zostaje jednym z najważniejszych członków "stada". Czuje się
bardzo ważny. Czuje się ważniejszy od Pani, więc ma obowiązek opiekowania
się Panią, broni Pani przed niebezpieczeństwem.
A jako ważniejszy sam decyduje, co jest niebezpieczne ,a co nie.
Trudno powiedzieć czy sytuacja z przeszłości- pogryzienie przez innego psa,
miała wpływ na ukierunkowanie agresji na obce psy czy pies atakuje bo czuje
sie pewnie i większość pojedynków zakończyłaby sie jego wygraną. Dodatkowo
wie że może liczyć na nagrodę-pełne zaangażowanie właściciela (głaskanie,
uspokajanie psa, nawoływanie).
Natomiast Pani tata prawdopodobnie na codzień jest mniej opiekuńczy, nie
ustepuje psu i może nawet wydawać się pani oschły. Prawdopodobnie jego
zdaniem pies ma swoje miejsce i nie życzy sobie wiecznie wszechobecnego
psiego nosa -na kolanach, w łóżku, w talerzu itp.
Psia logika mówi: ok ty jesteś ważniejszy, ty tu rządzisz,wiesz lepiej co
jest groźne, a co nie, więc ty się mną opiekuj.
Poszę o dokładną obserwacje zachowania psa i zachowania wszystkich
domowników w stosunku do psa. Proponuję przeanalizowanie wyników obserwacji,
określenie obecnego stanu rzeczy i poprzez pewne zmiany w codziennym
postępowaniu z psem- zmianę hierarchii w Pani domowym stadzie tak, aby
wszyscy domownicy znaleźli się wyżej od psa na tej drabinie społecznej.
Równocześnie rozpoczynamy z psem pracę opartą na zasadzie "coś za coś", a
dokładniej "coś zamiast czegoś".W krytycznych momentach, najlepiej wtedy,
gdy pies nie zauważył
jeszcze przeciwnika a właściciel -tak, staramy się przede wszystkim zmienić
kurs na absolutnie bez kolizyjny, najlepiej w kierunku wręcz przeciwnym do
nadciągającej awantury, jednocześnie kusząc psa drobnymi smakołykami. Z
czasem pozwalamy podopiecznemu dostrzec potencjalnego przeciwnika i
proponując smakołyk zamiast awantury- zmieniamy kierunek marszu. Kiedy już
udaje się opisany powyżej manewr, pozwalamy zobaczyć obcego psa z daleka,
wydajemy komendę- siad i częstujemy psiuncia smakołykiem (wyłącznie wtedy
kiedy siedzi lub leży).
Nagradzamy, chwalimy i głaszczemy wyłącznie wtedy, gdy pies zachowuje się
tak jak chcemy, warto mieć na tym etapie poparcie
niezaprzeczalnego autorytetu taty, który będzie zawsze niedaleko, gotów
wydać odpowiednią komendę. Gdy dojdziemy do chwili, gdy pies jest w stanie w
miarę spokojnie,a na pewno statycznie w pozycji siad lub waruj znieść widok
obcego psa, próbujemy tych samych sposobów w ruchu- najpierw mijając obce
psy w dużej odległości, aż do swobodnego mijania psów na ulicy.
Pamiętajmy, żeby się nie spieszyć. Nie róbmy nic na "skróty". Tak zwane
odwrażliwianie trwa niestety dosyć długo. Przedwczesne skrócenie dystansu
zniweczy naszą dotychczasowa pracę. A przede wszystkim ustalmy i pilnujmy na
codzień hierarchii naszego domowego "stada" i to tak, by pies był najniżej.
Życzę dużo cierpliwości, konsekwentnego postępowania, a co za tym idzie
sukcesów w prawidłowym wychowaniu psa
lek. wet. Krzysztof Michalak
Jeśli masz problemy behawioralne ze swoim psem lub kotem napisz do nas:
behawiorysci@behawiorysci.pl, prosimy o uwzględnienie w pytaniu następujących
informacji: wiek, płeć i rasa psa lub kota oraz miejscowość zamieszkania.
Prawa autorskie © behawiorysci.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.